Z prognoz jakie mamy wynika, że pogoda już nam psikusa nie zrobi. Jest stabilna dziś i tak samo ma być jutro. Tzn. jest zimno ale to mi nie przeszkadza, jest dobra. Cieszę się, że nie ma silnego wiatru, że słońce świeci, że nie ma white-out’u. Pechowo by było dojść po tak długiej wyprawie na biegun w czasie gęstej mgły albo jakiegoś huraganu. Ale wiele wskazuje na to, że tym razem los będzie dla mnie łaskawy.
Dobry teren poskutkował też ładnym dystansem – prawie 20km pomimo zmęczenia.
Nie martwimy się już też o nawigację – widzimy sporo śladów pozostawionych przez kilka ekspedycji podobnych na naszej, które były szybsze. Ale też w sezonie organizowanych jest sporo turystycznych, komercyjnych wycieczek polegających na tym, że klienci są dowożeni drogą powietrzną na kilkadziesiąt km od bieguna i w ciągu kilku dni pokonują ten dystans na nartach prowadzeni przez przewodników. Więc ich ślady też tu są i skoro jest dobra widoczność to po prostu idziemy wzdłuż nich, wszystkie prowadzą do jednego celu.
Pod koniec dnia przechodzimy też bardzo szeroki, wyratrakowany pas terenu. Albo szeroka droga techniczna albo część pasa startowego? W każdym razie to pierwszy taki ślad cywilizacji od ThielCorner, czyli od ponad 30 dni.
Mieliśmy nadzieję, że zobaczymy dziś „coś” na horyzoncie ale jeszcze nic tam nie widać.
Namioty stanęły na ok. 12km od celu. Wszystko OK. Zjadam ostatnią dzienną porcję żywności – sztukowaną co prawda i niepełną ale zawiera wszystkie potrzebne składniki. W saniach zostało mi na jutro śniadanie i trochę przekąsek na etap marszowy. Paliwa mam trochę więcej niż potrzebuję na jeden dzień – kuchenka płonie więc dziś do woli ogrzewając wnętrze namiotu.
Stoimy z Perem dziś wieczorem przed namiotami, rozmawiamy i wpatrujemy się na południe. Jutro wieczorem nie będziemy mogli tego zrobić – gdzie nie spojrzymy tam będzie tylko północ.
To niesamowite tu być! Próbuję zrozumieć co musiał czuć Amundsen przedostatniego dnia, kiedy już wiedział, że mu się uda. A co musiał czuć Scott kiedy zbliżając się do bieguna z daleka od pewnego momentu widział czarny namiot pozostawiony tam przez Amundsena?
Wypieram dziś wszystkie trudne dni, wypieram poczucie zmęczenia. To strasznie dziwne – z jednej strony nie mogę się doczekać jutra i czuję narastającą euforię i ekscytację (nie wiem czy dziś w ogóle zasnę) a z drugiej strony dociera do mnie, że kończy się ta wyprawa i to napełnia mnie z kolei smutkiem i przygnębieniem.
Dystans pokonany do tej pory = 920,83 km. Dystans pozostały = 11,88 km