Geoblog.pl    whisky    Podróże    Antarktyda, Biegun Południowy    D-55
Zwiń mapę
2024
16
sty

D-55

 
Chile
Chile, Camp 55
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19465 km
 
No więc idziemy sobie, podchodzimy dalej, cóż zrobić.

Nie jest to może bardzo strome podejście ale fakt, że trwa już trzeci dzień i jest bez przerw w postaci wypłaszczeń sprawia, że jest męczące psychicznie. Muzycznie nie mogę się zdecydować czy to „Stairway to heaven” czy raczej może „Highway to hell”… W każdym razie inaczej sobie wyobrażałem płaskowyż w Last Degree.

Zimno, tak jak wczoraj. Szybko trzeba ogarniać zmiany rękawiczek, gogli, sikanie, etc. Na przerwach kulimy się w puchówkach, szybko coś przegryzamy, kubek ciepłego z termosu i idziemy dalej. Trzeba się skupić, żeby przed wyjściem z namiotu o niczym nie zapomnieć, mieć w łatwo dostępnym miejscu na saniach wszystko co może być potrzebne w ciągu dnia – bo w takich warunkach każda większa akcja szukania czegoś w saniach albo np. wymiany jakiejś części ubrania oznacza konieczność zatrzymania się na dłużej (błyskawiczne wychłodzenie, utrata ciepła) i zdjęcia rękawiczek (ryzyko odmrożeń). Wystarczy już, że samo przegryzienie i wypicie czegoś na krótkiej przerwie jest pewną ekwilibrystyką – wszystko odbywa się w puchowych, grubych rękawiczkach a dostęp do otworu gębowego przez szczelinę w sztywnej jak lód masce na twarz wcale nie jest taki łatwy ;).

Dzień skończyliśmy wcześniej niż planowaliśmy bo Per zgłosił problem z tą swoją stopą. Jutro niby mamy nadrobić. Zobaczymy.

Kronika towarzyska: po pierwsze jak już byliśmy zakwaterowani w namiotach to doszedł nas pod wieczór James Baxter, Anglik, 64 lata. Idzie trasą z Hercules Inlet. Jak sam powiedział jesteśmy pierwszymi ludźmi jakich zobaczył od ponad 50 dni. Z jego maski na twarz zwisały długie sople zamrożonej wilgoci i oddechu. Czy my tak samo wyglądamy w czasie drogi? Pogadaliśmy dłuższą chwilę, wszystko u niego OK. Przez chwilę zastanawiał się czy nie postawić namiotu obok nas ale zdecydował, że jednak odejdzie o jakieś 20 minut dalej, żeby zachować swój klimat i swoją rutynę. Nothing personal :).

A po drugie wieczorem przyszła informacja komunikatorem inReach, że Patrick Bernier, Kanadyjczyk, mój namiotowy kumpel z Grenlandii właśnie dotarł dziś do bieguna! 1.400 km w 58 dni! Średnio 24km dziennie. Gigant. Wielkie gratulacje. Ciekawe czy tam na nas poczeka?

Dystans pokonany do tej pory = 864,38 km. Dystans pozostały = 68,33 km

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2025-01-17 21:24
Im bliżej ,,Bazy,, tym więcej spotkań- interesujące dla wszystkich!
Odpoczynku i dobrego kolejnego dnia...
 
 
whisky
Robert
zwiedził 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 156 wpisów156 119 komentarzy119 282 zdjęcia282 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
09.11.2023 - 21.01.2024
 
 
02.02.2015 - 22.03.2015
 
 
22.10.2010 - 27.10.2010