DDDP
Diuna Diunę Diuną Pogania…
Albo inaczej – niekończące się podejście. Cały dzień.
Fuck it.
Mentalnie wykańczające.
Fizycznie wyczerpujące – mimo, że piszę te słowa już jakieś 3 godziny po zakończeniu to nadal czuję zmęczenie.
Ale target na dziś – 17km – wycisnęliśmy. Potem, łzami i przekleństwami – oj nasłuchała się dziś Antarktyda...
Trzeba to jakoś przetrzymać – pamiętam, że Marek Kamiński w swojej książce „Moje bieguny” też pisał o drodze pod górę i zmęczeniu na kilkadziesiąt km przed celem.
Najzimniejszy dzień jak dotąd. Minus 30 parę na termometrze i do tego facewind dość mocny. Więc odczuwalnie pewnie ok. minus 40.
Koniec pisaniny na dziś. Nie ma ani weny ani chęci.
Dystans pokonany do tej pory = 849,82 km. Dystans pozostały = 82,89 km