Geoblog.pl    whisky    Podróże    Antarktyda, Biegun Południowy    D-52
Zwiń mapę
2024
13
sty

D-52

 
Chile
Chile, Camp 52
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19416 km
 
Byłem rano niewymownie wdzięczny Perowi, który zakomunikował że potrzebuje parę minut więcej na zabezpieczenie stopy ale zaraz będzie gotowy. Dzięki temu uwolnił mnie od konieczności podjęcia decyzji…

On za to zdecydował, że dopóki będzie mógł iść (nawet z bólem) to nie robi żadnego zabiegu, obkleja tylko stopę i ją bandażuje. Czyli innymi słowy planuje dosłownie zadeptać tego pęcherza. No, pokazał, że musi mieć w sobie krew prawdziwych Wikingów – dzięki temu dziś idziemy (więc fajnie) ale cały czas z jakimś ryzykiem, że sytuacja się pogorszy (co nie jest fajne).

Za to z każdym krokiem bliżej celu – po dzisiejszym dniu pozostało mniej niż 120km. To dystans krótszy niż z mojej Łodzi do Warszawy, samochodem jakieś 60-80 minut. To dystans do ogarnięcia wyobraźnią, tyle razy choćby przebiegnięty w górskich ultramaratonach. Próbuję sięgnąć pamięcią do pierwszych dni, przypomnieć sobie co myślałem kiedy przede mną było 900 km, potem 800, 700… i nie pamiętam. Uświadamiam sobie, że to było tak dawno temu, tak bardzo dawno – jakbym próbował sobie przypomnieć co robiłem rok czy dwa lata temu… Nieprawdopodobne jak ten czas zleciał.

Pogoda dziś taka sobie, zimno i pochmurno, lekki wiatr. Na szczęście bez mgły. Ale teren dobry, równy więc nie narzekamy. Per idzie, nawet nie widać specjalnie, żeby jakoś bardzo mu ta stopa dolegała. Mówi, że jest OK więc nie drążę.

Jakoś tak po południu, na jednej z przerw dostrzegliśmy za nami na horyzoncie dwie czarne kropki, które z czasem zamieniły się w dwie postacie. Trzymaliśmy bardzo podobne tempo jak się okazało w kolejnych godzinach – zbliżali się do nas ale bardzo powoli. Doszli do nas dopiero jakąś godzinę po tym jak my już rozbiliśmy namioty na noc.

Okazało się, że to dwójka Anglików – Alan Chambers i Dave Thomas. Dwóch seniorów, idą bez wsparcia od zatoki Hercules Inlet. Idą z misją – poza swoimi saniami każdy z nich ciągnie też dodatkowe, z pojemnikami na próbki lodu i śniegu do badań w jakimś angielskim instytucie naukowym. Szacun, to w końcu dodatkowy ciężar a dodam, że Thomas ma 68 lat!

Pogadaliśmy chwilę – z jednej strony trochę dziwnie spotkać kogoś ot tak w trasie na tym pustkowiu a z drugiej jest to jakaś odmiana, złamanie codziennej rutyny więc cieszymy się my i oni. Wymieniamy się informacjami o innych ekipach, które gdzieś tu są w promieniu kilkunastu/kilkudziesięciu kilometrów. W końcu żegnamy się – my do namiotów na obiadek a Alan i Dave chcą zrobić jeszcze jeden godzinny odcinek. Trzymamy za nich kciuki -> niech kładą dobry ślad dla nas, nawigacja zawsze będzie łatwiejsza.

Dystans pokonany do tej pory = 815,66 km. Dystans pozostały = 117,05 km
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2025-01-14 15:17
Podziwiam Anglików oraz podziwiam Polaków i wszystkich którzy mają pasję...pasję wędrówki i pokonania słabości.
Gdy czytałam to myślałam czy dowiem się w jakim stanie była
noga pod koniec dnia...niestety poczekam do rana.
Dzisiaj odpoczynku a jutro życzę dobrej spokojnej wędrówki do celu!
 
 
whisky
Robert
zwiedził 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 156 wpisów156 119 komentarzy119 282 zdjęcia282 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
09.11.2023 - 21.01.2024
 
 
02.02.2015 - 22.03.2015
 
 
22.10.2010 - 27.10.2010