Geoblog.pl    whisky    Podróże    Antarktyda, Biegun Południowy    D-51
Zwiń mapę
2024
12
sty

D-51

 
Chile
Chile, Camp 51
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 19399 km
 
Wreszcie! Prawdziwe płaskie plateau, antarktyczny płaskowyż.

Nie pod górkę, bez zastrug, po prostu równo i płasko. Szkoda jedynie, że posypane to wszystko tym śnieżnym piaseczkiem przez co ślizg nie był tak idealny jak mógłby być ale i tak w końcu było inaczej w pozytywnym sensie. Wynik widać od razu – 17km pomimo tego piasku.

Swoją drogą to aż dziwne – przez większość dni na Antarktydzie towarzyszył mi wiatr, raz słabszy raz mocniejszy – ale był. Dlaczego ten wiatr z takiego płaskiego terenu nie jest w stanie wywiać tego drobnoziarnistego, piaskowego rodzaju śniegu? Ciekawe te zjawiska przyrodnicze…

Dziś jest piątek i wychodzi na to, że w weekend wjeżdżamy w Last Degree. Nie powiem, emocje trochę wzbierają, bo to tak jakby „tuż za rogiem”. Może to był ostatni piątek w trasie?

Ale ale, żeby nie było tak słodko to muszę rzetelnie napisać o jednej sprawie. Fizycznie – pomimo zmęczenia i drobnych dolegliwości, którymi jakoś daję radę zarządzać – czuję się nieźle, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ilość dni w trasie w tych warunkach. Nie przytrafiło mi się na razie nic co stawiałoby pod znakiem zapytania możliwość dalszego marszu w ogóle. Ale dziś (lub wczoraj) przytrafiło się Perowi. Obstawiam, że wczoraj ale może myślał, że to jakoś minie albo sobie poradzi – ale dziś było widać, że coś jest nie tak z jego nogą i wieczorem pokazał mi pięknego, krwistego pęcherza zajmującego dosłownie pół jednej stopy. Nie wiem jak on z tym szedł cały dzień ani dlaczego nie zareagował odpowiednio wcześnie… Dopuścić do czegoś takiego tutaj – no naprawdę nie wiem jak to nazwać. No więc, dlaczego o tym piszę – otóż wieczorem on dzwonił do bazy w UG aby skonsultować się z medykami co zrobić a ja miałem w namiocie rozkminę, której nigdy bym się nie spodziewał. Łatwo ferować wyroki z pozycji wygodnego fotela na temat różnych sytuacji na ekstremalnych wyprawach (sam nieraz czytałem na forach takie dyskusje w czasie różnych zdarzeń np. w Himalajach w czasie zejścia Revol i Mackiewicza z Nanga Parbat) ale trudniej zdecydować gdy się jest w takiej sytuacji. I właśnie trochę się w niej znalazłem – z zachowaniem wszelkich proporcji – i zastanawiałem się co zrobić. No bo Per może albo sobie zrobić jakąś operację (sam lub przy mojej pomocy) albo nie. W jednym i drugim przypadku albo będzie w stanie iść dalej albo nie. Jeśli będzie szedł no to jakby nic się nie zmienia. Ale jeśli nie – to co ja mam zrobić? Już dziś wiem, że jedzenia nie wystarczy mi do końca i prawdopodobnie na 1 a może 2 dodatkowe dni muszę coś wygospodarować z tego co mam (czyli ograniczyć dzienne porcje). Jeśli Per nie będzie mógł iść to albo będzie czekał na ewakuację albo na poprawienie stanu stopy. Może dzień, może dwa albo więcej? A jak w wyniku jakiegoś zabiegu wda się infekcja? Czy mam z nim zostać pomimo wszystko wiedząc, że każdy dodatkowy dzień zwłoki praktycznie oddala mnie od zdobycia bieguna? A jestem przecież tak blisko, 134 km od dzisiejszego namiotu. W końcu to tylko stopa, nic jego życiu nie zagraża, ma jedzenie, paliwo, schronienie, kontakt z bazą... Ale z drugiej strony to już nie obcy, nie znajomy, nie tylko kolega, co by nie mówić to parę tygodni zgodnego współdziałania w takim miejscu jak to powoduje, że nawiązuje się coś w rodzaju przyjaźni, braterstwa krwi – jakkolwiek patetycznie by to zabrzmiało.

No takiej próby się nie spodziewałem. Per po rozmowie z medykami nie bardzo wie co robić, oni mu radzą, żeby nie robił żadnego zabiegu ale on by chciał bo go boli. Myśli przelatują mi przez głowę ale najpóźniej jutro rano będę musiał zdecydować. Per też ma niełatwą decyzję do podjęcia.

Dystans pokonany do tej pory = 798,50 km. Dystans pozostały = 134,21 km
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2025-01-12 14:40
Niepewność dnia...czy pęcherz został przebity? Kto wykonał zabieg...?
Opatrunki? Wiadomo,że zabezpieczenie medyczne jest ale czy wystarczyło?
Jakże wiele pytań mi się nasuwa...czy ...ciężkie decyzje ...więc
Co było dalej...
Pozdrawiam Panów i życzę moc siły!
 
 
whisky
Robert
zwiedził 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 156 wpisów156 119 komentarzy119 282 zdjęcia282 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
09.11.2023 - 21.01.2024
 
 
02.02.2015 - 22.03.2015
 
 
22.10.2010 - 27.10.2010