Aaach – prawie udało się wycisnąć dziś 18km ale rano Per miał problem z wiązaniami w nartach i musiałem mu pomóc. Nie mógł wpiąć się butem w nartę – za dużo śniegu napchało się do środka mechanizmu, w nocy to zamarzło na lód i nie mogliśmy tego wydłubać. Opcje były dwie – albo rozkręcamy wiązanie i oczyszczamy albo polewamy to wrzątkiem z termosu i rozpuszczamy lód w ten sposób. Wybór należał do Pera i wybrał wersję z wrzątkiem – choć to oznacza, że prawdopodobnie teraz wilgoć z tej wody zamarznie i połączy mu but z wiązaniem w dość trwały sposób. Trudno – najwyżej na koniec dnia będzie wyjmował nogę z buta połączonego na stałe z nartą ;).
Ta akcja zajęła nam ok 40 minut – co przekłada się na jakieś min. 1,5 km drogi. No trudno.
Trasa dziś dobra – w ciągu pierwszej godziny zrobiliśmy 2,7km. Wynik bardzo doby. Parę większych zastrug, trochę pod górę ale nic przytłaczającego. Finalnie wyciśnięte 16km a mogło być spokojnie 18. Może jutro. Cały czas jesteśmy do tyłu z dystansem, który powinniśmy robić minimalnie każdego dnia i zaczynamy trochę się tym stresować.
Z ciekawostek z życia biednych polarników – rano biorę z sań torbę z 5-litrowym kanistrem żeby przelać paliwo do butelki, którą podłączam do kuchenki -> a tam sobie benzyna (jakieś 4 litry) chlupocze bezpośrednio w tej torbie zamiast być w kanistrze! Pojęcia nie mam kiedy i jak to się stało. Sanie ostatni raz wywróciły mi się już wieki temu. Nie mogę jej użyć bo może być zanieczyszczona jakimiś drobinkami z wnętrza torby i mogłaby mi zatkać albo popsuć pompkę paliwową albo samą kuchenkę. W kanistrze zostało mi tylko tyle ile potrzeba na jedną butelkę a więc na jakieś 3 dni max. Szczęście w nieszczęściu jakie mam – po pierwsze nie rozlało się to na inne rzeczy w saniach, w szczególności nie zanieczyściło jedzenia, po drugie - jest Per, który ma paliwa więcej niż mu potrzeba i deklaruje, że pomoże jak coś a po trzecie akurat jutro ALE ma mi zdeponować gdzieś z przodu na trasie mój emergency bag z ostatnią częścią moich zapasów. Dałem im znać o moim pechu i dostałem info, że dołączą do tego depozytu odpowiednią ilość paliwa. Ufff, dobrze że tak się to ułożyło – trochę stresu ale problem wydaje się rozwiązany.
I tak tu sobie żyjemy, już 44-ty dzień. Ostatnio, od paru dni konsekwentnie w temperaturze poniżej 30 stopni w skali Celsiusza. Jeszcze dzień lub półtora do równoleżnika nr 88.
Dystans pokonany do tej pory = 691,61 km. Dystans pozostały = 241,10 km