No nie zaczął się ładnie ten nowy rok. White-out, zadyma ze śniegiem, wiatr – a my w rejonie zagrożonym szczelinami. Na briefingu jeszcze w Punta podkreślali wyraźnie i kilkukrotnie że przez ten sektor najlepiej przejść za jednym zamachem (nie nocować) i przy dobrej widoczności. Miejsca pod namioty od dwóch dni testujemy tyczkami zanim ten nasze „domki” postawimy na noc – więc w obecnym miejscu czujemy się bezpiecznie. Ale widoczność jest zerowa. Podejmujemy więc z Perem trudną ale zgodną decyzję – zostajemy aby przeczekać ten white-out. Z nadzieją, że do jutra widoczność się poprawi.
To nasze drugie zatrzymanie na cały dzień w ciągu 40 dni. Jutro musi być lepiej.
Jak minął dzień:
- głównie regeneracja, leżenie bykiem i przewracanie się z boku na bok
- udoskonalenie maski na twarz -> doszycie rzepa
- wycięcie nowej ochrony nosa
- zszycie rękawicy Hestry (już drugi raz!)
- opatrzenie prawej stopy a raczej jej palców bo z początkiem drugiego miesiąca podróży pojawiło się tam parę otarć i pęcherzy, codziennie rano poświęcam na nie dodatkowe 10-15 minut – lewa stopa jest na razie w stanie „bez zarzutu”. Oby ten dzień odpoczynku pozwolił im wydobrzeć
- zjadłem tylko połowę dziennej porcji – bo nie spalam dziś tyle kalorii no i muszę jakąś część jedzenia zacząć oszczędzać na "czarną godzinę"
- wymiana baterii w telefonach satelitarnych i podładowanie wszystkiego z dwóch powerbanków
- odkopywanie namiotów i sań (dwukrotne)
- przeczytanie wszystkich PDF-ów jakie miałem na komórce – w tym dwie książki
Dystans pokonany do tej pory = 628,03 km. Dystans pozostały = 299,97 km